Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Autorstwa Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=70652442

Wśród branż gospodarki, przed którymi jest wciąż daleka droga od wyjścia z koronakryzysu znajdują się pasażerskie przeloty lotnicze.

Ostatnie dane warszawskiego lotniska im. F. Chopina wskazują jednak, że znaczący wzrost ruchu lotniczego, jaki miał miejsce w ostatnie letnie miesiące, może spowodować szybsze pokonanie kryzysu.

- Lotnictwo znajduje się w tej chwili w fazie odbudowy po jednym z największych kryzysów w swojej historii. Trzeba podkreślić, że każdy kryzys to także szansa. Jestem przekonany, że obecna sytuacja ma ogromny potencjał, który trzeba wykorzystać - mówił wiceminister infrastruktury Marcin Horała podczas niedawnego spotkania Grupy V4+, skupiającej 24 lotniska, w tym stołeczne, im. F. Chopina, z siedmiu krajów Europy.

Mniej optymistycznie o sytuacji branży wypowiadał się Michał Fijoł, członek zarządu ds. handlowych PLL LOT na ostatnim Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach podczas debaty: „Komunikacja lotnicza - nie będzie już tak samo?”. Jak przekazał PAP, według Fijoła obecnie mamy do czynienia z największym kryzysem w historii komercyjnego lotnictwa. - Ruch lotniczy zamarł na początku 2020 r. na skutek pandemii. Od tego czasu następuje jego bardzo powolna odbudowa. Od kilkunastu miesięcy praktycznie zamknięte pozostają Stany Zjednoczone i kierunki azjatyckie, które stanowiły dla PLL LOT główne źródło marży - dodał członek zarządu PLL LOT.

Potwierdzają to dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego nt. liczby pasażerów, korzystających z tzw. lotów regularnych (poza czarterowymi) na polskich lotniskach w I kwartale br. w porównaniu z I kw. ub.r. O ile w ub. roku w tym czasie obsłużyły one 6,8 mln pasażerów, w br. - zaledwie 0,78 mln, a więc niemal dziewięciokrotnie mniej.

Zdaniem Michała Fijoła w lecie br. „wróciliśmy do latania turystycznego. Ale taki sezon jest krótki, trwa od czerwca do września. W tej chwili zmierza ku schyłkowi”. Na szczęście dla tzw. regularnych przewoźników, takich jak PLL LOT, „we wrześniu tego roku zaczął się już odradzać ruch biznesowy” . - Liczymy na to, że ten ruch powróci do nas w II kwartale 2022 r. - powiedział Michał Fijoł.

Wyniki przewozowe stołecznego lotniska na warszawskim Okęciu w letnich miesiącach br. wskazują, że być może wyjście z kryzysu branży lotniczej nie będzie tak odległe w czasie, jak się to obecnie wydaje. Z komunikatu opublikowanego przez ten stołeczny port lotniczy wynika, że „sezon wakacyjny udało się zakończyć z sukcesem”. Co więcej, w sierpniu po raz drugi w tym roku (po lipcu) stołeczny port przekroczył barierę miliona obsłużonych pasażerów. Ostatni miesiąc okazał się najlepszy od początku pandemii.

Ponadto „zauważalnie wzrosła liczba obsługiwanych pasażerów, linie lotnicze wznowiły zawieszone połączenia, zwiększają częstotliwość rejsów oraz zapowiadają dalsze otwieranie nowych kierunków. Dzięki temu wyniki przewozowe Lotniska Chopina były naprawdę zadowalające - nie tylko w sierpniu, lecz także przez cały sezon wakacyjny”.

Od stycznia do sierpnia br. stołeczny port lotniczy przewiózł niemal 4,1 mln pasażerów, tj. ponad 61 proc. ich liczby w porównaniu z analogicznym okresem rekordowego 2019 r.

Wszystko jednocześnie wskazuje na to, że do tych danych w dużej mierze przyczyniły się przewozy czarterowe, zwłaszcza przewoźników tzw. low-costowych, z usług których korzystali pasażerowie, udający się na wakacje w atrakcyjnych, międzynarodowych kierunkach turystycznych.

Ruch czarterowy od początku kryzysu odbudowywał się powyżej średniej rynkowej - podkreśla stołeczne lotnisko. Z przedstawionych przezeń danych wynika, że tylko w sierpniu br. z lotów czarterowych skorzystało 303 tys. osób. W tym czasie więc co czwarty pasażer Lotniska Chopina wybierał właśnie takie połączenia. Najchętniej wybieranymi wtedy państwami w ofercie wakacyjnej były Grecja, Turcja i Hiszpania, natomiast najpopularniejszymi trasami według liczby pasażerów były Antalya, Rodos i Heraklion.

Warto dodać, że kryzys w przewozach lotniczych nie objął segmentu towarowego (cargo). Na stołecznym lotnisku Chopina od stycznia do sierpnia br. obsłużono łącznie ponad 61 tys. t towarów, a w samym sierpniu - ponad 8,6 tys. ton, a zatem więcej niż w rekordowym 2019 r. kiedy było to 8,3 tys. ton, a jednocześnie o ponad 30 proc. więcej niż w analogicznym okresie ub. roku.

O tym, w jakim miejscu kryzysu znajdują się obecnie polskie lotniska przekonują ostatnie dane Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej dotyczące łącznej liczby operacji lotniczych na wszystkich krajowych portach lotniczych w sierpniu br. Operacji tych wykonano wówczas 31.516. W porównaniu z sierpniem 2019 r. (42.883) oznacza to wciąż spadek o 27 proc. Jednak w stosunku do sierpnia ub.r. (22.726) nastąpił wzrost o 39 proc.

{crossposting}

Czytaj więcej

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…

Błaszczak: Na groźby, ścisła współpraca w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego

- Granica polsko-litewska łączy nasze państwa, łączy nasze narody, ale ze względu na położenie sąsiadów obwodu kaliningradzkiego, który de facto jest jedną wielką rosyjską bazą wojskową i Białorusi, która jest częścią de facto okręgu wojskowego rosyjskiego, stwarza określone zagrożenia.

Naszą odpowiedzią na te zagrożenia jest aktywność Wojska Polskiego, wojska litewskiego i sił sojuszniczych w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział Mariusz Błaszczak, wicepremier, minister obrony narodowej podczas spotkania z żołnierzami Wielonarodowej Dywizji Północny -Wschód.

Wicepremier, minister obrony narodowej towarzyszył prezydentowi Andrzejowi Dudzie w spotkaniu z prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdem i szefem litewskiego resortu obrony, Arvydasem Anušauskasem.  Delegacje odwiedziły Mobilne Stanowisko Dowodzenia Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód na przesmyku suwalskim.

- Naszą odpowiedzią na groźby, które są kierowane wobec naszych państw przez władców Kremla jest ścisła współpraca w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. W ramach doktryny NATO polegającej na obronie i odstraszaniu - podkreślił wicepremier Błaszczak. 

- Regularnie także spotykamy się w formacie ministrów obrony obu naszych państw. Również nasi żołnierze ćwiczą tak, żeby budować interoperacyjność między siłami zbrojnymi polskimi, litewskimi i między siłami sojuszniczymi. W Polsce państwem ramowym w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego są Stany Zjednoczone, na Litwie są Niemcy, a więc zależy nam na tym, żeby siły sojusznicze były wspólnie gotowe do obrony naszych państw - mówił polski szef resortu obrony.

Natowskie Dowództwo Wielonarodowej Dywizji - Północny Wschód w Elblągu, koordynuje działania grup bojowych wzmocnionej Wysuniętej Obecności NATO. Dowództwo pozostaje również w gotowości do prowadzenia działań w ramach obrony kolektywnej zgodnie z artykułem 5 Traktatu Waszyngtońskiego.

Wśród jednostek afiliowanych do dowództwa w Elblągu są 15 Brygada Zmechanizowana i litewska brygada Żelazny Wilk, które wspólnie ćwiczą i budują interoperacyjność sojuszniczą.

- Oba nasze państwa w ubiegłym roku zostały zaatakowane przez reżim białoruski. To był atak hybrydowy przy użyciu migrantów zaproszonych przez reżim Łukaszenki na Białorusi, a potem przy forsowaniu nielegalnym granic naszych państw. Jesteśmy świadomi zagrożeń, nie mamy wątpliwości co do tego, że za tym atakiem stała Moskwa - mówił M. Błaszczak.

- Z satysfakcją przyjmujemy decyzję Szczytu Północnoatlantyckiego, który odbył się w ubiegłym tygodniu w Madrycie. Z punktu widzenia państw bałtyckich, państw basenu Morza Bałtyckiego niewątpliwie bardzo ważne jest to, że Szwecja i Finlandia zdecydowały się na to, żeby przystąpić do Sojuszu Północnoatlantyckiego - podkreślił wicepremier.

- Rozwijamy nasze siły zbrojne - polskie i litewskie. Współpracujemy ze sobą, tworzymy interoperacyjność. Wszystko to służy bezpieczeństwu naszej Ojczyzny. Możemy powiedzieć wprost, że dzięki naszym wysiłkom, dzięki naszej bardzo dobrej współpracy z siłami sojuszniczymi przesmyk suwalski jest bezpieczny - zaznaczył wicepremier Mariusz Błaszczak.

{crossposting}