Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Strona www KRIR zdjęcie

– Samorząd rolniczy to jedyna organizacja, która pochodzi z wyborów, skupia i reprezentuje interesy wszystkich rolników, bo każdy z nas jest jej członkiem – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski podczas Walnego Zgromadzenia Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej.

– Obiecałem izbom rolniczym, że po wyborach usiądziemy razem, zastanowimy się jak wzmocnić samorząd rolniczy i dlatego tu jestem – dodał.

Szef resortu rolnictwa stwierdził, że jako jeden z założycieli izb rolniczych również dobrze zna ich mankamenty, jak chociażby kwestie ordynacji wyborczej, czy czasem ich upolitycznienie. Minister podkreślił, że w najbliższych latach czeka nas dalsza przebudowa polskiego rolnictwa i kontynuowanie zmian zapoczątkowanych w minionej kadencji.

– Najbliższa przyszłość europejskiego rolnictwa nie jest pewna. Nie zapadły jeszcze kluczowe decyzje dotyczące unijnego budżetu, w tym na realizację Wspólnej Polityki Rolnej – podkreślił szef resortu rolnictwa.  Zwrócił również uwagę na zmiany zachodzące na rynkach globalnych.

– W błędzie jest ten, kto sądzi, że cały świat czeka na polską żywność. Naszą szansą jest tylko najwyższa jakość. Mylą się także ci, którzy uważają, że nasze produkty rolne masowo będzie kupować Rosja. Rosja i Ukraina wkrótce zaleją rynki swoimi produktami. Tam zaszły ogromne zmiany – przestrzegał minister Ardanowski i jako przykład podał ogromne nasadzenia jabłoni w Rosji, zwracając przy tym uwagę, że większość sadzonek pochodziła właśnie z Polski. 

– Mówię o tym, bo nie ma już prostych recept rozwiązywania skomplikowanych problemów rolnictwa. Mówię o tym, aby te problemy były zrozumiane przez wszystkich rolników – podkreślił szef resortu rolnictwa.

– Dlatego oczekuję dobrej współpracy z elitą polskiego rolnictwa, z najlepszymi ludźmi wybranymi przez samych rolników – dodał minister zwracając się do uczestników walnego zgromadzenia.

W swoim wystąpieniu minister zwracał również uwagę na aktywność samych rolników.

– Tyle było mowy o braku pieniędzy na nawodnienia w gospodarstwach, a jak został uruchomiony program, to okazuje się, że do tej pory złożone zostały tylko dwa wnioski. Czy reszta woli oczekiwać tylko na pomoc suszową? – pytał minister, przypominając jednocześnie, że Polska jest jedynym krajem w UE, który realizuje wypłaty takiej pomocy za tegoroczne straty.

Szef resortu rolnictwa podniósł również kwestie dotyczące dopłat do materiału siewnego, gdzie jego wymiana zatrzymała się na poziomie 12-13%.  Dlatego też nastąpią zmiany i od przyszłego roku dopłaty te będą raz na dwa-trzy lata - zapowiedział minister.

Po raz kolejny za niedopuszczalną minister Ardanowski uznał sytuację przetrzymywania w ARiMR miesiącami, czy nawet w  skrajnych przypadkach latami, wniosków na wsparcie inwestycji. - Zmieniają się ceny, zmienia się sytuacja i tak być nie może, i nie będzie – podkreślił minister dodając, że tylko najtrudniejsze wnioski mogą być rozpatrywane co najwyżej przez kilka miesięcy.

Dyskutując o współpracy z samorządem rolniczym minister Ardanowski podkreślił, że wspólnie z Zarządem KRIR chce ustalić, jakie zadania w kolejnych miesiącach będzie można powierzać izbom rolniczym. Czy poprzez różnego rodzaju testy czy programy pilotażowe prowadzone np. w kilku izbach. - Trzeba pamiętać, że przekazanie zadań administracyjnych, oznacza przekazanie współodpowiedzialności za politykę rolną państwa. Dlatego zakres przekazywanych izbom rolniczym kompetencji musi być adekwatny do ich możliwości – zaznaczył szef resortu rolnictwa i jednocześnie podkreślił, że izby rolnicze są najważniejszą polską organizacją rolniczą, nawet jeżeli to się nie podoba związkowcom. 

{crossposting}

Czytaj więcej

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…