Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Zgniecione banknoty 10 i 20 złotowy

Rośnie inflacja w Polsce. Według opinii analityków Instytutu Biznesu w okresie kilku najbliższych kwartałów ten trend będzie się pogłębiał.

Ekonomiści obawiają się wpływu inflacji na kondycję przedsiębiorstw i sytuację gospodarstw domowych. Instytut Biznesu stoi na stanowisku, że niezbędne jest podjęcie działań przez władze NBP i RPP. 

Główny Urząd Statystyczny podał, że w lipcu 2019 roku wzrost cen, w ujęciu rocznym sięgnął 2,9 proc. Za główną przyczynę uważa się drożejące płody rolne, na co wpływa susza trwająca już drugi rok. Od lipca 2018 roku ceny żywności wzrosły o 6,8 proc. Wszystko wskazuje na to, że ta tendencja się utrzyma, o ile producenci nie pozyskają z zagranicy płodów rolnych po konkurencyjnych cenach. 

Czynnikiem inflacjogennym jest stopa bezrobocia, najniższa w całym okresie transformacji. Przekłada się to na presje płacowe zatrudnionych. Świadomi sytuacji na rynku mogą negocjować warunki zatrudnienia, oczekując coraz wyższych wynagrodzeń lub zmieniać miejsce zatrudnienia, co destabilizuje politykę zarządzania kapitałem ludzkim i planowanie. Potrzeba utrzymania produkcji i świadczenia oferowanych usług sprawia, że pracodawcy decydują się na podwyżki dla pracowników, co później znajduje odzwierciedlenie w cenach oferowanych towarów i usług. 

Wysokość inflacji decyduje o nastrojach konsumenckich i wpływa na poziom inwestycji. Wzrost cen w nieodległej perspektywie przekłada się na istotne długofalowe decyzje przedsiębiorców, którzy zamiast nowych projektów mogą rezygnować lub odkładać w czasie plany inwestycyjne.

W efekcie budżet państwa bezpowrotnie traci wpływy z podatków z tego tytułu. Pozorną alternatywą dla utraty dochodów przez skarb państwa, może być uruchomienie różnych, finansowanych przez państwo projektów typu Centralny Port Komunikacyjny czy przekop Mierzei Wiślanej itd. Tego typu inwestycje pozostają jednak obojętne dla rozwoju przedsiębiorczości, która stanowi największy stymulator rozwoju gospodarczego i trwałych dochodów dla budżetu państwa. 

Działania rządzących również wpływają na wzrost inflacji. Programy społeczne takie jak 500+ wprowadzają na rynek znaczne ilości pieniądza, który wzmaga konsumpcję, a w efekcie popyt. Nie jest on jednak spowodowany czynnikami ekonomicznymi takimi jak wzrost wydajności, efektywności, wartości dodanej czy innowacyjności. Wszystkie założenia socjalne programów takich jak 500+, są ważne z punktu widzenia społecznego, ale mają niebagatelny wpływ na realną sytuację ekonomiczną Polski. Niedawno uchwalone nowe programy socjalne także wpłyną na efekt inflacyjny. 

Sytuacja na rynku energii jest następnym czynnikiem, który w najbliższej perspektywie rzutować będzie na wzrost poziomu cen. Teoretycznie, wyższe rachunki mają nie być odczuwalne przez gospodarstwa domowe, co najmniej w tym roku, co zapewnić ma zamrożenie cen energii elektrycznej. Jednak w gospodarce wolnorynkowej taki stan nie może trwać w nieskończoność. Podwyżki energii najpierw dotkną przedsiębiorstwa, które źródła ich sfinansowania znajdą podwyższając ceny towarów i usług lub obniżając ich jakość. 

Beneficjentem rosnącej inflacji jest Skarb Państwa, wpływy do budżetu są uzależnione od podatków. Im wyższe ceny tym wyższe przychody. Wzrost cen może zniwelować efekty programów społecznych na czele z programem 500+ i sprawić, że korzyści z ich wprowadzenia okażą się iluzoryczne czy lub będą miały charakter jedynie propagandowy. Należy też pamiętać, że wzrost cen pogorsza sytuację gospodarstw domowych, których członkowie nie są objęci nowymi programami socjalnymi. Zmniejsza się ich siła nabywcza i pogarszają nastoje konsumenckie. 

Przy ocenianiu inflacji należy też uwzględniać sytuację ekonomiczną na świecie. Polska gospodarka nie jest oderwaną od innych państw wyspą. Wzrost inflacji może ograniczyć możliwości eksportowe polskich producentów, którzy przez wiele lat zdobywali nowe rynki. Utrata konkurencyjności eksporterów, w szczególności na rynkach krajów Unii Europejskiej może nastąpić w krótkim okresie i być niezwykle trudna do odbudowania. Rosnąca w Polsce inflacja może także wpłynąć na wycenę zadłużenia państwa. Należy pamiętać, że Polska mimo doskonałej koniunktury gospodarczej, nadal się zadłuża. 

Obecna sytuacja na rynku i znane skutki inflacji budzą niepokój w dłuższej perspektywie. Zasadna wydaje się zatem reakcja ze strony Narodowego Banku Polskiego. Przygotowywana przez NBP projekcja inflacji i PKB w obecnej sytuacji gospodarczej powinna być istotną przesłanką dla Rady Polityki Pieniężnej, która decyduje o poziomie stóp procentowych. Wobec obserwowanego w ostatnich okresach wzrostu cen oczekiwany jest ze strony banku centralnego jasny sygnał lub nawet seria działań pokazująca wolę zwalczenia inflacji. 

{crossposting}

Czytaj więcej

Morawiecki: Grupa Wyszehradzka na trwale wpisała się w architekturę europejskiego bezpieczeństwa

Grupa Wyszehradzka jest bardzo ważnym i efektywnym formatem współpracy regionalnej. Premier Mateusz Morawiecki uczestniczył w szczycie państw V4 - Polski, Czech, Węgier i Słowacji - w Koszycach.

Więcej…

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…