Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Żołnierze w drodze do samolotu, w tle zachód słońca

Zaangażowanie Polski w projekty Unii wbrew pozorom wcale nie jest małe. To tematy mało interesujące dla mediów, dlatego tak mało się o tym mówi. Jeżeli jednak chodzi o wypełnianie obowiązków wynikających z przynależności do Unii, to nasze inicjatywy wcale nie są pomijane. – stwierdziła dr. Beata Górka-Winter z Centrum Europejskiego UW w trakcie debaty „Wspólna obrona – silniejsza i bezpieczna Europa”. 

W ostatnich miesiącach liderzy Unii Europejskiej wielokrotnie podnosili kwestie bezpieczeństwa krajów członkowskich. Z strony Francji i Niemcy padł między innymi pomysł stworzenia wspólnej armii. Mimo wzmożonej aktywności UE w sferze obronności, idea powołania unijnej armii spotyka się z krytyką.

Zbyt wielkie słowa liderów Unii

Projekty dotyczące wspólnej obrony Europy to idee, z którymi mierzymy się od lat czterdziestych dwudziestego wieku w różnych wymiarach – m. in. finansowym. Mieliśmy wiele dekad, by pozbyć się różnych wątpliwości.

Niestety nigdy nie mogliśmy sobie pogratulować tego, że udało się osiągnąć coś dużego. Nie chcę powiedzieć, że Unia Europejska nie ma sukcesów, a stwierdzenie że jest pomijana byłoby nadużyciem. Natomiast słowa, którymi Unia określa aktualne projekty są zbyt wielkie. Krytyka UE wynika właśnie z „inflacji” dużych słów w kontekście  rzeczywistych możliwości w danej perspektywie. – uważa dr. Górka-Winter.

Rywalizacja UE i NATO?

Problemem dla państw należących do Unii i NATO jest określenie kierunku nawiązywania sojuszy z innymi. Widać to na przykładzie Polski – z jednej strony chce dalej współpracować z unijnymi państwami. Z drugiej ma świadomość, że kluczowa jest dobra relacja z Stanami Zjednoczonymi. Co niekoniecznie podoba się liderom unijnym. Rodzi to pytania między innymi o rywalizację Unii z NATO.

Kraje Unii i NATO walczą aktualnie z wieloma problemami dotyczącymi bezpieczeństwa. Powoduje to, że powinny określić czym wspomniane organizacje konkretnie mają zajmować się – tj. ich ambicje i obszary działania. Nie mają tylu środków finansowych i zasobów ludzkich, by rywalizować. Rywalizacja zaś wywołałaby niebezpieczeństwo dla niektórych państw członkowskich. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Ostatnie dwa lata pokazały, że i Unia i NATO żwawo przystępują do realizacji wielu projektów i podpisują dokumenty określające kompetencje tych organizacji. Mam nadzieję, że dzięki temu z czasem nie będzie problemów z określeniem np. kto ma dowodzić danymi wojskami, albo kto ma za to zapłacić. Takie kontrowersje niejednokrotnie prowadziły to do tego, że stawaliśmy w martwym punkcie politycznym. Wiele Unijnych projektów  upadło przez brak lidera. Istotna jest zatem pewna konsekwencja po stronie unijnej. Niestety wydaje mi się, że więcej jej jest w NATO, bo nie jest tak uzależnione od czynników politycznych, a od bieżących wydarzeń na świecie. – mówi dr. Górka-Winter.

Aktywność Polski w sferze obrony

Zaangażowanie Polski w projekty Unii wbrew pozorom nie jest małe. Nie jesteśmy oczywiście liderem w tej sferze. To zwykle mało interesujące tematy dla mediów, dlatego tak mało się o tym mówi.

Jeżeli jednak chodzi o wypełnianie obowiązków dotyczących z przynależności do Unii, to nasze inicjatywy wcale nie są pomijane. Jeszcze w okresie przedakcesyjnych braliśmy udział w unijnych debatach i misjach. Ostatnio także zadeklarowaliśmy uczestnictwo w wielu projektach. Nie jest tak, że jesteśmy całkowicie poza procesem wspólnej obrony. A odnośnie NATO to w czym teraz rzeczywiście uczestniczymy to wzmocnienie całej zachodniej flanki. Do tej pory także przez wiele lat nie było oczywiste, by dla nowo przyjętych państw aktualizować plany obronne. Ostatnio mamy jednak bezprecedensową liczbę ćwiczeń z NATO. W związku z tą współpracą musimy przeznaczyć duże środki na modernizację armii. Natomiast nasze projekty są ciekawe, ale traktowane raczej jako inicjatywy pomocnicze. Ale i tak przez wiele lat nasz potencjał militarny pozostał zaniedbany. Braliśmy udział w misjach między innymi w Iraku, co było dużym wysiłkiem dla naszej armii. to aktywność Rosji zmieniła nasze myślenie i wpłynęła na chęć zwiększenia współpracy obronnej Polski m. in. w Unii i NATO. – uważa Górka-Winter.

Brexit, a kwestie obronne

Na ten moment jesteśmy trochę przerażeni Brexitem, bo nie wiemy co się wydarzy. Jeżeli  wyjmiemy ten potencjał Wielkiej Brytanii poza Unię Europejską, to wszelkie statystyki UE znacząco spadną. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Trzeba spojrzeć na to w ilu misjach bierze udział armia brytyjska. To małe ilości. Większa rolę pełni WB w sferze finansowania projektów. Ale też Wielka Brytania od lat stara się blokować decyzje o podejmowaniu nowych misji i inicjatyw. Mamy na razie małą świadomość co Unię może czekać w ciągu najbliższych pięciu, dziesięciu lat. A wciąż istnieje zagrożenie ze strony Rosji, trwa rywalizacja Chin z Stanami Zjednoczonymi… a dla Unii Europejskiej nabierać będzie znaczenia  Afryka. Trzeba uświadomić sobie ile misji tam nas czeka. Nie tylko militarnych, ale także pod względem reform publicznych, czy nawet odnośnie migracji. Ci wszyscy młodzi ludzie będący bez pracy przyjadą do Europy, bo wiedzą, że tutaj można lepiej żyć. Możemy oczywiście porozumieć się w jakich sferach chcemy działać z UK. Ale kto wie czy nie będziemy mieli bardziej sprawnego mechanizmu do walki z potencjalnymi problemami bez wszelkich blokad Wielkiej Brytanii. – mówi ekspert.

Czytaj więcej

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…