Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Bartosz Rutkowski podczas przemowy

Większość ofiar ludobójstwa na Bliskim Wschodzie wciąż nie dostało pomocy, to dramat. Orla Straż istnieje dwa lata i wymiernie pomaga na miejscu. - mówi Bartosz Rutkowski z fundacji Orla Straż.

Bartosz Rutkowski to były oficer, który zdecydował się na pomoc rodzinom ofiar wojen na Bliskim Wschodzie. Założył fundację, której główną misją jest pomoc humanitarna przesiedlonym rodzinom, osobom uwolnionym z niewoli Daesh (ISIS) oraz wsparcie żołnierzy-ochotników koalicji antyterrorystycznej i ich bliskich.

Historia rozpoczęła się od torturowania i ukrzyżowania dwunastoletniego dziecka przez ISIS na oczach ojca, który był pastorem protestanckim. Stało się to w Aleppo, w Syrii. Przeczytałem informację o tym i na tyle mną wstrząsnęło, że tego samego dnia powiedziałem żonie iż chcę wyjechać na Bliski Wschód i tam pomagać. W ciągu dwóch dni złożyłem wypowiedzenie ze stosunku służbowego w trybie przyśpieszonym.

Dwadzieścia dwa lata byłem żołnierzem zawodowym. Sześć dni po "przejściu na emeryturę" z dwoma plecakami i własnymi pieniędzmi wyjechałem do Kurdystanu. - mówi Rutkowski. - Od 1 stycznia mamy pierwszą osobę zatrudnioną na pełen etat. Ja nie biorę wynagrodzenia, bo mam godną emeryturę wojskową.

Polacy byli już tam obecni i pracowali np. jako wykładowca, albo szefowa kadrowa w dużej firmie. Sama organizacja wyjazdu nie była trudna. Cięższą kwestią było dotarcie do tamtejszych ludzi. Stwierdziłem, że najlepiej byłoby tam wyjechać jako dziennikarz, ale większość redakcji nie chciało zgodzić się wydanie mi legitymacji. Na szczęście Telewizja Republika wyraziła akceptację na to, pod warunkiem, że za darmo przekażę im materiały z Bliskiego Wschodu. Dwa z nich rzeczywiście zostały wyemitowane na wizji, a ja mogłem wyjechać na linię frontu i do dzikiego obozu uchodźców. Czyli do miejsc, gdzie jako normalny turysta bym nie dotarł. - dodaje.

Misja Orlej Straży

Fundacja wspiera głównie Jazydów. Są oni obiektem szczególnego okrucieństwa ekstremistów z Daesh (ISIS), gdyż nie są „Ludem Księgi” tzn. nie zostali wymienieni w Koranie. Są traktowani jeszcze gorzej niż chrześcijanie. Ci, którzy nie zginęli z rąk terrorystów lub nie dostali się do niewoli, znaleźli schronienie we wsiach i obozach dla uchodźców nieopodal Dahuk.

Generalizując, to nasze działania skupiają się wokół rodzin, które doznały krzywdy z rąk Państwa Islamskiego. Zwykle pomagamy tym osobom, które straciły najbliższych. Najlepiej byłoby, gdyby udało się przywrócić tym ludziom status sprzed wojny. Działamy na terenie Iraku, przy granicy z Syrią i w Egipcie. Niedawno właśnie wróciłem z Egiptu, gdzie pomagaliśmy rodzinom osób, które zginęły w zamachach terrorystycznych. Przykładowo - swego czasu głośno było o zdjęciu, na którym było widać ludzi z ISIS ubranych na pomarańczowo, stojących nad 21 osobami przed ich zamordowaniem. Miałem możliwość spotkania się z rodzinami tych ludzi. Wszyscy mają status męczenników. Odwiedzenie kaplicy stworzonej na cześć jednej z tych osób daje trochę do myślenia. - mówi Rutkowski.

W większości wsi i obozów mieszkańcy zaczęli życie właściwie od zera. Fundacja pomaga im przekazując pomoc finansową przeznaczoną m.in. na zakup żywności, środków pierwszej potrzeby, namiotów i leczenie.

Często takim ludziom pomaga się w sposób "objawowy", na przykład psychologicznie. Owszem prowadzimy współpracę z niemiecką fundacją na miejscu przy zapewnieniu spotkań z psychologami dla dzieci. Jednak większość z tych ofiar często czuje się po prostu opuszczona. Co jakiś czas ktoś się nimi zainteresuje, ale nie ma takiego stałego wsparcia. My działamy głównie przywracając im miejsca pracy, czy zapewniając domy. Trzeba pamiętać, że większość z tych ludzi przed wojną było rolnikami, albo po prostu mieli normalną pracę. Nie chcą być żebrakami, chcą pracować i utrzymywać swoje rodziny. My do tej pory stworzyliśmy na tamtych terenach około 40 miejsc pracy, warsztatów, czy punktów usługowych. - mówi Rutkowski.

47398213 2207832452561119 871385509295816704 n min

W listopadzie i grudniu uzyskaliśmy wsparcie od polskiego rządu, by przekazać zwierzęta hodowlane. My stworzyliśmy projekt. Zrobiliśmy zagrody i przekazaliśmy paszę na cztery miesiące. Nie dość, że jest to poprawa sytuacji ekonomicznej dla tamtejszych rodzin, to i wyżywienie. Wciąż dostajemy sygnały, że beneficjenci są bardzo zadowoleni, a to  jest dla nas najważniejsze. - dodaje.

Jak wspomóc fundację?

Jeżeli chodzi o samo wsparcie fundacji, to można to zrobić poprzez nagłaśnianie naszych działań. Jeździmy po całej Polsce, by uświadamiać ludzi o problemie. Zarejestrowaliśmy  także zbiórkę publiczną. Można również wpłacać pieniądze bezpośrednio na konto naszej fundacji. Przez dwa lata funkcjonowania około 93% zebranych funduszy przekazaliśmy jako konkretną pomoc. Myślę, że to dobry wynik. - reasumuje Rutkowski.

Więcej informacji o fundacji "Orla Straż" można znaleźć na ich stronie internetowej.

Czytaj więcej

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…