Stopa bezrobocia rejestrowanego według GUS spadła w maju do poziomu 6,1 proc., podczas gdy jeszcze pięć lat temu wynosiła ponad 13 proc.

- Przez dwie i pół dekady po transformacji gospodarczej przyzwyczailiśmy się do wysokiej stopy bezrobocia i tym samym rynku pracodawcy - ocenia Julia Patorska, lider zespołu ds. analiz ekonomicznych, Deloitte. - Zatrudniający mogli wybierać między kandydatami, co przez długi czas ograniczało wzrost płac, ale także usztywniało wiele stosunków pracy. W ostatnich trzech latach sytuacja na rynku uległa istotnej zmianie. Mam wrażenie, że jeszcze nie wszyscy rozumieją, w jaki sposób może to wpłynąć na rozwój firm, a w konsekwencji także na wzrost gospodarczy całego kraju.

W opinii Patorskiej na początek należy sobie uświadomić, że to, co dzieje się na rynku pracy jest wypadkową wielu zmiennych.

- Obserwowana obecnie niezwykle korzystna sytuacja dla pracowników nie wynika tylko z dobrej koniunktury, choć niewątpliwie również ona sprzyja powstawaniu nowych miejsc pracy – twierdzi ekspertka. - W ostatnich latach mamy do czynienia z odchodzeniem z rynku pracy powojennego wyżu demograficznego. Równocześnie bardzo niski wskaźnik dzietności (1,32 wg Eurostatu) powoduje, że daleko nam do poziomu zastępowalności pokoleń i tym samym do naturalnego uzupełniania rzeszy pracujących przez młodych wchodzących na rynek pracy. Dodatkowo, swoje reperkusje ma obniżony wiek emerytalny – w 2017 r. w wyniku jego obowiązywania na emerytury przeszło o ponad 300 tys. osób więcej niż w poprzednim roku.

Patorska zwraca uwagę na fakt, że wieloletni już spadek liczby urodzeń – zapoczątkowany w latach osiemdziesiątych – powoduje, że w wiek rozrodczy wchodzą coraz mniej liczne roczniki, które dodatkowo mają relatywnie mniej dzieci niż wcześniejsze pokolenie.

- Polska jest w tak trudnym momencie rozwoju demograficznego, że nawet wzrost współczynnika dzietności, do poziomu gwarantującego prostą zastępowalność pokoleń (2,1-2,15), nie umożliwi odwrócenia tych procesów w krótkim czasie. Starzenie populacji znajdzie odzwierciedlenie w zmianach struktury ludności według funkcjonalnych grup wieku, z czego najistotniejsze, z punktu widzenia wzrostu gospodarczego, będą zmniejszenie potencjalnych zasobów pracy, (czyli osób w wieku produkcyjnym) oraz wzrost liczby ludności w wieku emerytalnym.

- Niestety w Polsce wciąż średni poziom produktywności odstaje od poziomu notowanego w państwach najbardziej rozwiniętych – uważa ekspertka. - Luka produktywności mierzona jest wydajnością pracy, ale poza zdolnościami pracowników jest ona również zależna od takich czynników jak: nakłady kapitału, poziom techniczny czy korzyści skali. Rozmiar tej luki między Polską a średnią unijną to prawie 40 proc. Z kolei względem Niemiec czy USA – ponad 50 proc.

W opinii Patorskiej analiza wzrostu produktywności polskiego pracownika na tle średniej unijnej w latach 1995-2016 pokazuje, że zredukowaliśmy lukę o ponad połowę – z 62,1 proc. w 1995 do 39,1 proc. w 2016 r. - Widać jednak wyraźnie, że tempo redukcji tej luki jest coraz wolniejsze: w ciągu 21. lat nadrobiliśmy 23 punkty proc. względem średniej UE, a z tego zaledwie 2 punkty procentowe podczas ostatnich pięciu lat tego okresu – szacuje Patorska. - Początkowo szybkie doganianie średniej UE pod względem produktywności pracowników wynikało częściowo z efektu bazy oraz wykorzystania prostych rezerw wzrostu produktywności, takich jak redukcja nadmiernego zatrudnienia w przedsiębiorstwach czy transfer technologii z krajów rozwiniętych.

- O tym, że jest ciężko mówią sami przedsiębiorcy - podkreśla. - Brak rąk do pracy ogranicza bezpośrednio możliwości rozwoju firm. Nie możemy spodziewać się, że inwestycje będą realizowane zgodnie z planami, bo zwyczajnie nie ma ich kto przeprowadzić. Prognozy dotyczące otwierania nowych placówek, oddziałów są odkładane, bo nawet w mniejszych miastach brakuje pracowników. To jest ten element równania odnoszący się do ilościowych zasobów pracy.

Zdaniem Patorskiej biorąc pod uwagę ograniczoną podaż pracy, warto zatem lepiej poznać swoich potencjalnych pracowników i próbować stwarzać im warunki dla nich korzystne. - Może to wpłynąć na powodzenie planów rozwojowych firmy, a w dalszym czasie na przyczynianie się do wzrostu PKB, mimo ogromnych wyzwań demograficznych, których jesteśmy świadkami – kończy ekspertka Deloitte.

Written by on