Przeciętna rodzina kupuje pięć zniczy wydając na ten cel około 35 zł. Najczęściej wybieramy lampki nie droższe niż 5 zł za sztukę - wynika z szacunków firmy doradczej Open Finance.

- 7,55 zł – tyle wydają Polacy na zakup przeciętnego znicza  – wynika z innych szacunków tej firmy opartych o dane płynące z największego portalu aukcyjnego – poinformował Bartosz Turek, jej analityk.

- Tyle mówi średnia, ale jest ona zawyżona poprzez zakupy lampek z wyższej półki cenowej – dodaje ekspert. - Z zebranych danych wynika bowiem, że co drugi kupiony znicz kosztował nie więcej niż 5 złotych. Kolejną ważną grupą są lampki, za które trzeba zapłacić od 5 do 10 złotych. Te odpowiadają za co trzeci kupiony znicz. Kolejne przedziały cenowe cieszą się już znacznie mniejszą popularnością. Ponad 10 złotych kosztowało tylko 17% kupionych w bieżącym roku lampek, a z ceną na poziomie ponad 20 zł za sztukę sprzedało się tylko 8% zniczy.

- Pod uwagę wzięte zostały najpopularniejsze ofert sprzedaży zniczy – podkreśla Turek. - Korzystając z nich Polacy kupili 10 tys. lampek (przeważnie nie płacąc za ich przesyłkę).

Jak wynika z szacunków przytaczanych przez giełdową firmę Polwax rynek zniczy może być wart miliard zł z czego połowa konsumpcji przypada właśnie na obchody Wszystkich Świętych. To sugeruje, że przeciętne gospodarstwo domowe wydaje z tej okazji na znicze kwotę ponad 35 zł. Biorąc pod uwagę przeciętną ich cenę, można przyjąć, że statystyczne gospodarstwo domowe kupuje po około 5 lampek.

W opinii eksperta to niewiele biorąc pod uwagę, że za przeciętną pensję netto osoba pracująca w sektorze przedsiębiorstw mogłaby kupić aż 449 zniczy.

- Według danych GUS za wrzesień przeciętna pensja wynosiła bowiem prawie 4772 zł brutto czyli 3391 zł „na rękę”. Z drugiej strony znicze to tylko jeden z elementów kosztów, na które przygotować trzeba się przy okazji obchodów Wszystkich Świętych. Do wydatków na znicze dochodzą też koszty dojazdów na nekropolie, ale też kwiatów czy innych ozdób, którymi przy okazji świąt przyozdabiamy groby bliskich osób – kończy analityk Open Finance.

Written by on