"Historia Roja" w reżyserii Jerzego Zalewskiego wywołała sporo zamieszania i kontrowersyjnych opinii. Podobnie może być z kolejnym filmem, bowiem "Zdarzyło się w Polsce" porusza trudną tematykę dla dzisiejszych czasów.

"Zdarzyło się w Polsce" opowiada o historiach, które wydarzyły się na terenie naszej ojczyzny w latach 1946-71. Rozpoczyna się od sceny wysadzenia w powietrze auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu przez braci Kowalczyków.

W auli tej mieli być odznaczeni wszyscy odpowiedzialni za masakrę robotników na wybrzeżu w 1970 roku. Komuniści się wtedy wystraszyli, zrozumieli, że nie są bezkarni i krzywdy przez ich wyrządzone będą rozliczone. Te wydarzenia doprowadzają do śledztwa, by znaleźć odpowiedzialnych tego wybuchu. Na pewnym etapie śledztwa SB rozpoznaje w osobie portiera byłego żołnierza z oddziału Henryka Flammego, ps. Bartek. Dlatego głównymi podejrzanymi stają się Żołnierze Wyklęci. - mówi Piotr Walentynowicz.

Henryk Flame ps. “Bartek”

Kapitan Henryk Flame to przedwojenny pilot 2 pułku lotniczego w Krakowie. Uczestniczył w kampanii wrześniowej. Był dowódcą Narodowych Sił Zbrojnych, które w 1946 było największym antykomunistycznym ugrupowaniem na terenie Górnego Śląska i Podbeskidzia.

W trakcie filmu mamy do czynienia z wieloma retrospekcjami. Dzięki im poznajemy historie żołnierzy z oddziału "Bartka", ludzi z jego otoczenia, i w końcu jego samego.

Aż do momentu operacji "Lawina" zaaranżowanej przez UB-ecję. Żołnierze z odziału “Bartka” zostali zebrani i przetransportowani pod pretekstem dołączenia do armii Andersa z nowym okupantem sowieckim. Wtedy podstępnie zostali wymordowani. - opowiada wnuk Anny Walentynowicz, legendarnej działaczki "Solidarności".

Choć film powstaje w celu pokazania prawdziwej historii która jest niewygodna dla wielu osób.

Dostałem scenariusz i miałem zamiar przejrzeć kilka kartek siedząc w samochodzie na parkingu. Nie wiem kiedy – przeczytałem całe 160 stron. To czytało się jak doskonałą powieść kryminalno-sensacyjną. Odtworzenie tego w formie filmu jest według mnie rewelacyjnym pomysłem. Myślę, że zachęci młodzież do zapoznania się z historią Polski. Tą prawdziwą. Bo aktualnie jesteśmy w sytuacji, w której brak dekomunizacji doprowadził do tego iż w wielu instytucjach publicznych są potomkowie tego "czerwonego bydła". Tym osobom nie jest w smak słuchać jakimi bandytami byli członkowie ich rodzin. Doprowadzają do tego, by historie ich rodzin były zniekształcane, obracane w żart a to nie o to chodzi. Naszym obowiązkiem jest to aby młode pokolenia poznały prawdę. W końcu nie mówimy o tym, co miało miejsce 200-300 lat temu, a o tym co po okresie powojennym, w czasach komunizmu – ciemnej karcie historii. - uważa Walentynowicz.

Written by on