Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Pracownik w biurze

Aż 79 proc. badanych pracowników jest zadowolonych ze swojej pracy. Jest to rekord w historii badania Monitor Rynku Pracy, realizowanego od ponad 8 lat przez Randstad.

Jeszcze większe rekordy odnotowano w północnej (83 proc.) i południowej Polsce (81 proc.). Najmniej zadowoleni są respondenci w centrum (76 proc.).

Jestem zadowolony ze swojej pracy – deklaruje już 4 na 5 polskich pracowników. Jeśli chcą ją zmienić, to głównie dlatego, że chcą się rozwijać, a nie lepiej zarabiać.

Największą satysfakcję z wykonywanej pracy deklarują mieszkający w mniejszych miastach (20-50 tys. mieszkańców – 84 proc.) i na wsi w obrębie aglomeracji – (83 proc.).

Satysfakcja z pracy spada razem z wiekiem – z 80 proc. wśród najmłodszych pracowników do 73 proc. wśród najstarszych, a rośnie im pracownik jest lepiej wykształcony. Przedstawiciele kadry zarządzającej wysokiego i średniego szczebla (odpowiednio 95 proc. i 81 proc.), specjaliści (85 proc.) oraz samozatrudnieni deklarują największą satysfakcję zawodową, najniższą natomiast robotnicy niewykwalifikowani (72 proc.) oraz mistrzowie i brygadziści (64 proc.).

Rynek pracownika

To, że tak ogromny odsetek Polaków jest zadowolonych z wykonywanej pracy, to efekt rynku pracownika. Widać, że pracownikom jest w firmach coraz lepiej, a tym co ich przekonuje do zmiany nie jest wyższa pensja – mówi Iwona Grochowska, CEO Nais, ekspert motywacji i budowania zaangażowania pracowników, twórczyni pierwszej w Polsce aplikacji do doceniania.

Polacy chętnie dojeżdżają do pracy

Zaskakuje skala dojazdów do pracy, co deklaruje 42 proc. badanych. - Wyniki badania wskazują, że podstawowym powodem dla którego pracownicy decydują się na pracę w innym miejscu niż miejsce zamieszkania są wynagrodzenia, stąd też zapewne kierunek migracji zarobkowych z mniejszych miejscowości do większych miast – mówi Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Zaniem Łukasza Komudy, eksperta rynku pracy Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych i redaktor portalu Rynekpracy.org odsetek pracowników, którzy dojeżdżają do pracy do innej miejscowości, pokazuje, jak ważnym elementem infrastrukturalnym jest transport publiczny. Tymczasem z obliczeń Klubu Jagiellońskiego wynika, że 13 mln Polaków mieszka w gminach, gdzie samorząd nie obsługuje żadnej formy takiego transportu, co zmusza ich do polegania na własnych środkach transportu.

- Problem w tym, że mediana wynagrodzeń w Polsce to ciągle niewiele ponad 2500 zł na rękę, a to oznacza, że bardzo duża część pracowników nie jest w stanie utrzymać i siebie, i auta. W efekcie często dochodzi do sytuacji, w której pracownik o poszukiwanych kwalifikacjach jest bez pracy, podczas gdy 100 km dalej firma szuka dokładnie takiej osoby – i stan ten trwa latami – zwraca uwagę Komuda.

Monitor Rynku Pracy jest kwartalnym sondażem realizowanym w Polsce od 2010 roku. Obecnie realizowany jest w Polsce przez firmę badawczą TNS Polska. Prowadzony jest poprzez ankiety on-line w grupie respondentów w wieku od 18 do 64 lat, pracujących minimum 24 godziny w tygodniu, zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, umów cywilnoprawnych lub samozatrudnionych, o ile posiadają stałą umową o świadczenie usług jednej firmie. Bieżąca edycja sondażu została zrealizowana w dniach 5-14 marca 2019 roku na grupie 1000 respondentów.

Czytaj więcej

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…