Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
portret, prawa ręka na podbródku

Joanna Siedlecka to jedna z czołowych polskich reportażystek. 

W 2002 roku pojawiło się pierwsze wydanie książki "Pan od poezji" o Zbigniewie Herbercie. Teraz po blisko dwóch dekadach pisarka wraca z nową, rozszerzoną historią  "Pana Cogito".

- W drugim wydaniu jest mnóstwo nowego materiału zawartego w sześciu rozdziałach. Poświęciłam szczególnie dużo uwagi inwigilacji Herberta przez SB. Właściwie całe życie miał utrudnione przez śledzenie i podsłuchiwanie go, a mało uwagi zwracano na to do tej pory. Jest też w książce wiele zdjęć z prywatnych sytuacji poety, np. na imprezach, czy w trakcie malowania - mówi Siedlecka.



Inwigilacja Herberta

Wiele wskazuje na to, że tajne służby specjalnie jako jego sąsiada "umieściły" Marka Piwowskiego - reżysera słynnego filmu Rejs -  TW Krost.

Herbertowi przez lata trudno było zdobyć mieszkanie. Gdy w końcu udało mu się zarobić na własne lokum, niemal od samego początku był podsłuchiwany. Stenogramy wyraźnie wskazywały, że ktoś ułatwiał pracę SB. Wiedzieli kto i kiedy przychodzi, a przecież ciężko coś takiego stwierdzić z samych pluskiew. - uważa autorka -

Nawet zagranicą podstawiano mu ciągle nogę. Między innymi w staraniach o nagrodę Nobla, rozsyłając pogłoski o jego stanie psychicznym. Najważniejszy jednak według mnie jest rozdział o jego domu. Po latach w końcu zarobił na własne mieszkanie.

W książce jest także rozdział poświęcony wywiadowi Jacka Trznadla z Herbertem. Zbigniew rozliczył się z pisarzami, którzy współpracowali z komunistami w czasach PRL-u. Bez ogródek mówił, że wielu współpracującym z SB chodziło tylko o karierę i pieniądze.

To właściwie rozpoczęło falę ofensywną wobec Herberta, bo wymienił konkretne osoby z nazwisk. W odwecie rozpoczęto rozsyłać różne plotki na jego temat. Między innymi o problemach z alkoholizmem, czy o depresji. - dodaje.

Herbert – jaki był prywatnie?

Poeta mając 44 lata poślubił Katarzynę Dzieduszycką. Byli małżeństwem aż do śmierci Herberta. Ten długi czas bronił się przed ślubem, a jego związki z kobietami były krótkotrwałe.

- Jego życie osobiste nie należało do udanych. Ożenił się właściwie z rozsądku, kiedy zaczynał chorować. Często szukał szczęścia u innych kobiet. Choć miał opinię kobieciarza, to był bardzo samotnym mężczyzną. Z kolei już po jego śmierci poszczególne zachowania wdowy wywoływały dużo kontrowersji. Choćby decyzja, by wytoczyć proces jednej z ukochanych Herberta po publikacji jego listów. Natomiast jako syn był bardzo związany z matką - opowiada Siedlecka.

- Starałam się przytoczyć jak najwięcej faktów i relacji z historii bliskich dotyczących jego osoby. Żadna biografia nie odda w pełni jego charakteru. Wiemy, że był znakomitym poetą. Jako człowiek nie był ideałem, choć starał się kierować w życiu konkretnymi wartościami. Interesował się najważniejszymi sprawami dotyczącymi Polski i jako obywatel poświęcał się im.

Był za dekomunizacją, rozliczeniem komunizmu, za rehabilitacją Kuklińskiego, czcił pamięć o Powstaniu Warszawskim... to było dla niego bardzo ważne.

Kierował się dewizą "mimo wszystko". Sam zdobył międzynarodową sławę, mimo ciężkich dla niego czasów PRL-u. Nie lubił osób, które dużo narzekały. Mimo jego wad jest dla mnie wzorem jako człowiek – reasumuje autorka.

Herbert urodził się w 1924 roku we Lwowie. Jego twórczość została wyróżniona wieloma nagrodami międzynarodowej rangi. Wielokrotnie rozważano go jako kandydata do Nagrody Nobla, ale ostatecznie zrezygnowano z jego kandydatury przez pogłoski o chorobie psychicznej. Plotki pochodziły z doniesień na Herbeta do Służb Bezpieczeństwa, które cały czas podsłuchiwało poetę i tworzono raporty na jego temat.

Zmarł w 1998 roku w Warszawie. Niemal pięć lat po jego śmierci opublikowano pierwsze wydanie jego biografii autorstwa Siedleckiej. Wtedy została nominowana m. in. do nagrody Nike.

Czytaj więcej

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…