Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Książki na biurku na nich jabłko, obok kostki z literami A, B, C ustawione w kolumnę

– Wymieniliśmy się uwagami dotyczącymi tego, jak funkcjonuje system edukacji w Polsce, jak jest finansowany – powiedział szef MEN Dariusz Piontkowski na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem stolicy Rafałem Trzaskowskim.

Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski spotkał się z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Spotkanie, które odbyło się w siedzibie MEN, dotyczyło wdrażania kolejnych etapów reformy oświaty, a także zagadnień związanych z warszawską edukacją.

- Padły pierwsze propozycje, w jakim kierunku mogłyby ewentualnie pójść zmiany. Postaraliśmy się przekazać argumenty także ze strony rządowej, często nieco inne spojrzenie niż to, które prezentują władze Warszawy – dodał minister Piontkowski. 

Zaznaczył także, iż jest otwarty na rozmowy i będzie prowadził dialog z innymi samorządami i korporacjami samorządowymi. Takie spotkania, m.in. z władzami Gdańska i Bydgoszczy odbędą się na początku sierpnia. 

Podczas konferencji prasowej Piontkowski podkreślił, że subwencja oświatowa przekazywana miastu stołecznemu Warszawie stale wzrasta: w 2017 r. wynosiła 1 mld 679 mln zł, w 2018 r. było to 1 mld 789 mln zł, a 1 mld 989 mln zł - w br. Dodał, że w ostatnich latach subwencja wzrosła o prawie 34 proc. 

Ponadto wskazał, że Warszawa otrzymała dodatkowe finansowanie w ramach podziału 0,4% rezerwy na realizację zadań związanych z przekształcaniem gimnazjów publicznych w szkoły podstawowe (doposażenie świetlic, remonty sanitariatów i doposażenie pomieszczeń do nauki). W 2017 r. Warszawa wnioskowała o  4 611 095 zł, otrzymała 3 533 397 zł, czyli 76,6% wnioskowanej kwoty, Z kolei w roku 2018 miasto stołeczne otrzymało 2 323 459 zł, co stanowi 71,6 % kwoty wnioskowanej (3 243 049 zł).

Szef MEN przypomniał o dodatkowych środkach na edukację, jakie miasto stołeczne Warszawa, podobnie jak inne samorządy, otrzymuje z budżetu państwa w ramach kilku programów rządowych oraz dotacji celowych. Zaznaczył, że ta pomoc finansowa wykracza poza ustawowe obowiązki państwa, a pozwala wypełnić zadania własne samorządu. 

– Gdy spróbowaliśmy policzyć łącznie kwoty dodatków, które otrzymała Warszawa w ciągu ostatnich trzech lat, to jest to prawie 130 mln zł. To dodatkowa kwota poza subwencją – podkreślił minister edukacji. 

Środki te, jak wskazywał minister Dariusz Piontkowski, zostały przeznaczone m.in. na realizację programu „Aktywna Tablica” (prawie 2,4 mln zł), wsparcie uczniów w ramach programu „Dobry Start” (73,9 mln zł), rozwój czytelnictwa (3,7 mln zł w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa), stypendia i zasiłki szkolne (przeszło 5 mln zł), wyprawkę szkolną (1,3 mln), bezpłatne podręczniki, materiały edukacyjne i ćwiczeniowe (ponad 41 mln zł) czy dofinansowanie kosztów kształcenia młodocianych pracowników (1 mln zł). Łącznie w latach 2017-2019 to ok. 128 mln zł. 

Szef MEN odniósł się także do trwającej obecnie rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych. Podkreślił, że dla absolwentów szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych przygotowano zwiększoną liczbę miejsc. Przypomniał, że łączna liczba absolwentów publicznych szkół podstawowych i gimnazjów to 27 911 uczniów. W tym roku przewidziano dla nich 43 024 miejsca. 

{crossposting}

Czytaj więcej

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…

Błaszczak: Na groźby, ścisła współpraca w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego

- Granica polsko-litewska łączy nasze państwa, łączy nasze narody, ale ze względu na położenie sąsiadów obwodu kaliningradzkiego, który de facto jest jedną wielką rosyjską bazą wojskową i Białorusi, która jest częścią de facto okręgu wojskowego rosyjskiego, stwarza określone zagrożenia.

Naszą odpowiedzią na te zagrożenia jest aktywność Wojska Polskiego, wojska litewskiego i sił sojuszniczych w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego - powiedział Mariusz Błaszczak, wicepremier, minister obrony narodowej podczas spotkania z żołnierzami Wielonarodowej Dywizji Północny -Wschód.

Wicepremier, minister obrony narodowej towarzyszył prezydentowi Andrzejowi Dudzie w spotkaniu z prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdem i szefem litewskiego resortu obrony, Arvydasem Anušauskasem.  Delegacje odwiedziły Mobilne Stanowisko Dowodzenia Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód na przesmyku suwalskim.

- Naszą odpowiedzią na groźby, które są kierowane wobec naszych państw przez władców Kremla jest ścisła współpraca w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. W ramach doktryny NATO polegającej na obronie i odstraszaniu - podkreślił wicepremier Błaszczak. 

- Regularnie także spotykamy się w formacie ministrów obrony obu naszych państw. Również nasi żołnierze ćwiczą tak, żeby budować interoperacyjność między siłami zbrojnymi polskimi, litewskimi i między siłami sojuszniczymi. W Polsce państwem ramowym w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego są Stany Zjednoczone, na Litwie są Niemcy, a więc zależy nam na tym, żeby siły sojusznicze były wspólnie gotowe do obrony naszych państw - mówił polski szef resortu obrony.

Natowskie Dowództwo Wielonarodowej Dywizji - Północny Wschód w Elblągu, koordynuje działania grup bojowych wzmocnionej Wysuniętej Obecności NATO. Dowództwo pozostaje również w gotowości do prowadzenia działań w ramach obrony kolektywnej zgodnie z artykułem 5 Traktatu Waszyngtońskiego.

Wśród jednostek afiliowanych do dowództwa w Elblągu są 15 Brygada Zmechanizowana i litewska brygada Żelazny Wilk, które wspólnie ćwiczą i budują interoperacyjność sojuszniczą.

- Oba nasze państwa w ubiegłym roku zostały zaatakowane przez reżim białoruski. To był atak hybrydowy przy użyciu migrantów zaproszonych przez reżim Łukaszenki na Białorusi, a potem przy forsowaniu nielegalnym granic naszych państw. Jesteśmy świadomi zagrożeń, nie mamy wątpliwości co do tego, że za tym atakiem stała Moskwa - mówił M. Błaszczak.

- Z satysfakcją przyjmujemy decyzję Szczytu Północnoatlantyckiego, który odbył się w ubiegłym tygodniu w Madrycie. Z punktu widzenia państw bałtyckich, państw basenu Morza Bałtyckiego niewątpliwie bardzo ważne jest to, że Szwecja i Finlandia zdecydowały się na to, żeby przystąpić do Sojuszu Północnoatlantyckiego - podkreślił wicepremier.

- Rozwijamy nasze siły zbrojne - polskie i litewskie. Współpracujemy ze sobą, tworzymy interoperacyjność. Wszystko to służy bezpieczeństwu naszej Ojczyzny. Możemy powiedzieć wprost, że dzięki naszym wysiłkom, dzięki naszej bardzo dobrej współpracy z siłami sojuszniczymi przesmyk suwalski jest bezpieczny - zaznaczył wicepremier Mariusz Błaszczak.

{crossposting}