Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Mec. Marek Furtek portret

Spory gospodarcze nie muszą trwać długo – przekonuje mec. Marek Furtek, prezes Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie.

 „W SA przy KIG wyrok powinien zapaść po 9 miesiącach od wniesienia pozwu. Taki standard nakreśliliśmy w Regulaminie Arbitrażowym i o jego dotrzymanie prosimy arbitrów” – mówi Furtek.

– Liczba spraw rozstrzyganych rocznie przez Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej od kilku lat utrzymuje się na  zbliżonym poziomie. To, co odróżnia polubowne rozstrzyganie sporów od postępowań przed sądami powszechnymi, to z pewnością czas. Sądy polubowne działają szybciej, toczące się przed nimi postępowania mają charakter poufny, a członkami trybunałów arbitrażowych są wyspecjalizowani prawnicy, bądź też specjaliści z danej dziedziny życia gospodarczego.

Wybór arbitrażu jako formy rozstrzygania sporów to także większa elastyczność w zakresie kształtowania norm dotyczących przebiegu postępowania. Często mówi się o tym, iż arbitraż to sąd dżentelmeński, polegający na konstruktywnym dialogu bez widzów, a nie kłótni na oczach tłumów – wyjaśnia mec. Marek Furtek.

 

Marek Furtek podkreśla, że arbitraż nigdy nie stanie się formą „powszechną”, masową. – Popularność sądownictwa polubownego w Polsce nie odbiega zasadniczo od poziomu innych państw europejskich. Moim zdaniem mamy jednak szansę na powiększenie grona firm, które w swych kontraktach stosować będą zapisy na arbitraż. Ale mamy jeszcze sporo pracy w zakresie edukacji dotyczącej alternatywnych form rozstrzygania sporów, do których zalicza się też mediacja.

Dlatego SA przy KIG podjął się niezwykle trudnego zadania, jakim jest wypromowanie sądownictwa polubownego. Na początku roku powołano nową Radę Arbitrażową, której celem jest propagowanie idei i zasad arbitrażu. – Planujemy np. przeprowadzić otwartą dyskusję na temat potrzebnych zmian regulacyjnych i organizacyjnych z prawnikami, ale także biznesem, przy pełnym zachowaniu przyświecających nam zasad niezawisłego i bezstronnego rozstrzygania sporów powstających w obrocie gospodarczym.

Naszym celem jest zwiększenie wykorzystania potencjału Sądu Arbitrażowego w zakresie wsparcia biznesu w polubownym rozwiązywaniu sporów. Chcielibyśmy, aby to właśnie członkowie Rady Arbitrażowej przyjęli na siebie tę trudną i wymagającą misję popularyzacji polubownego rozstrzygania sporów w Polsce i jednocześnie współkształtowali strategiczne kierunki rozwoju naszej instytucji – uzasadnia mec. Furtek.

Wskazuje na niską świadomość przedsiębiorców na temat arbitrażu. – Przedsiębiorcy nie wiedzą na przykład, że wyrok sądu arbitrażowego jest tak samo obowiązujący jak sądu powszechnego. Pojawia się także kwestia podjęcia ryzyka wyboru rozwiązania, które nie jest standardowe. Przedsiębiorcy, wybierając sądy powszechne, nadal często liczą na to, że ich sprawa będzie jednak rozwiązana szybciej, co oczywiście najczęściej nie ma miejsca i na ostateczne rozstrzygnięcie czekają latami – mówi prezes SA przy KIG.

Sąd Arbitrażowy przy KIG to najbardziej uznany i renomowany stały sąd polubowny w Polsce z niemal 70-letnią tradycją. Na liście arbitrów SA przy KIG są najlepsi polscy prawnicy oraz zagraniczni specjaliści od arbitrażu. Ok. 20% spraw rozpatrywanych przez SA przy KIG ma charakter międzynarodowy.

Sąd arbitrażowy może rozstrzygać we wszystkich sporach o prawa majątkowe lub niemajątkowe, które mogą być przedmiotem ugody sądowej, z wyjątkiem spraw o alimenty.

{crossposting}

Czytaj więcej

Gdański kongres sukcesu

Jest nas 60 milionów – rozsianych po wszystkich kontynentach. Ludzi, którzy czują się Polakami, przyznają do polskich korzeni, swoją polskość kultywują.

Więcej…

Rozgrywka opozycji z NBP: gra toczy się o polską suwerenność

Jeśli to, co widzimy już teraz, jest zapowiedzią przebiegu przyszłorocznej kampanii wyborczej, to należy bić na alarm. Okazuje się, że dla opozycji w sytuacji, gdy nad naszym krajem i całą Europą zbierają się poważne zagrożenia gospodarcze i geopolityczne - najważniejsze jest rozhuśtanie nastrojów.

Takie kluczowe dla państwa i obywateli dziedziny, jak finanse czy bezpieczeństwo narodowe, dla obozu Donalda Tuska nie są obszarem porozumienia, a frontem walki o władzę. Pokazują to bezpardonowe ataki, wymierzone w bank centralny.

Nie łudźmy się: Tuskowi i jego akolitom nie chodzi o osobę prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego. Jest on politycznie wygodnym obiektem szczucia.

Najpierw, jesienią ubiegłego roku, nie podnosił stóp procentowych, chociaż opozycja wręcz tego żądała - licząc, że kredytobiorcy zaczną się buntować. Kiedy podwyżki stóp stały się koniecznością, na odwrót - winiono za nie prezesa Glapińskiego.

A zatem: i tak – źle, i tak - niedobrze, bo pod prąd podszeptom opozycji i niekoniecznie po myśli kół związanych z sektorem bankowym.

Ba, ze słów opozycyjnych polityków wynika, że Polska, granicząca z walczącą Ukrainą, jest chyba jedynym państwem w Europie, na gospodarkę którego wojna nie ma wpływu. Trudno było usłyszeć cokolwiek o odpowiedzialności Putina za destabilizację gospodarki, za przerwanie łańcuchów dostaw, za problemy z surowcami energetycznymi.

Nie - w przekazie prostym jak cep jedynym winnym jest zawsze rząd PiS. Który uprawia „rozdawnictwo” - tak, jakby beneficjenci świadczeń socjalnych w ogóle nie pracowali i nie odprowadzali żadnych podatków. Owszem, oni akurat skrupulatnie się rozliczają, nie rejestrują spółek na Cyprze, nie są rezydentami rajów podatkowych.

Cokolwiek zrobiłby profesor Glapiński, opozycja uzna to skandal. Niskie stopy procentowe są szkodliwe, wysokie też złe. Jeśli zgadza się z decyzjami rządu - to jest prezesem partyjnym. Jeśli krytykuje rządową politykę - to oczywiście robi to na pokaz.

Koalicja Obywatelska, planując i realizując kampanię nienawiści przeciwko szefowi banku centralnego, ma dwa cele. Pierwszy to cel z zakresu polityki wewnętrznej: pokazać wyborcom symbol PiS, który będą mogli winić za gospodarcze problemy, wywołane przez Kreml. Działanie nie fair, ale cóż – przyzwyczailiśmy się, że anty-PiS odrzuca reguły przyzwoitej rywalizacji.

Natomiast drugi cel jest wyjątkowo szkodliwy dla Polski, a korzystny dla naszego zachodniego sąsiada. Rosyjska agresja na Ukrainę podkopała pozycję Niemiec w Unii Europejskiej, okazały się one bowiem krajem, które jeszcze po 24 lutego hamowały ostrzejsze działania UE wymierzone w Rosję. Dzisiaj kanclerz Scholz deklaruje, że Niemcy chcą „wziąć odpowiedzialność za Europę”, czyli de facto przebudować Unię w federalne państwo, w którym pierwsze skrzypce będzie grać jego kraj.

Warunkiem koniecznym jakiejkolwiek federalizacji jest ujednolicenie systemu walutowego. Żeby plan uczynienia z Unii Europejskiej superpaństwa się powiódł, wszystkie (jeszcze) niepodległe kraje członkowskie muszą przyjąć euro.

Tymczasem prezes Glapiński, podobnie jak większość Polaków, jest w tym względzie nieprzejednany: trzeba bronić złotego, bowiem własna waluta to mocna kotwica rozwoju gospodarczego. Nie tylko on zresztą uważa, że euro „skrojono” pod gospodarkę Niemiec i napędza ono w pierwszym rzędzie niemiecką gospodarkę. Obecna sytuacja pokazała w istocie, ile warte są zapewnienia o euro jako cudownym panaceum na problemy rynku finansowego: Litwa, która przyjęła euro, odnotowała dwucyfrową inflację.

Można nie lubić prezesa Glapińskiego, można go krytykować, ale trzeba pamiętać o jednym: celem ataków Donalda Tuska jest nie prezes, a polityka banku centralnego, nastawiona na ochronę złotego.

Usunięcie prof. Glapińskiego - i to dosłownie: siłowe, jak sugerują politycy opozycji, po ewentualnym zwycięstwie opozycji w wyborach byłoby na rękę niemieckim politykom, którzy kolejny raz na przestrzeni ostatniego stulecia roją o rządzeniu Europą.

{crossposting}

Kowalczyk: Obniżyliśmy VAT na żywność do zera, tak samo na nawozy

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk rozmawiał z przedstawicielami polskich rolników w międzynarodowych strukturach Copa Cogeca oraz z przedstawicielami samorządu rolniczego.

Więcej…

Guibourgé-Czetwertyński: MKiŚ pracuje nad uelastycznieniem „reguły odległości 10H”

Rewizja strategii dla sektora energetycznego, sprawiedliwa transformacja, rozwój energetyki wiatrowej oraz możliwości inwestycyjne w Polsce to niektóre z tematów poruszonych podczas spotkania wiceministra klimatu i środowiska Adama Guibourgé-Czetwertyńskiego z wiceprezesem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Alainem Pilloux. Rozmowy odbyły się w Warszawie.

Więcej…

Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych

W tym miejscu nieco ponad miesiąc temu powstała nowa państwowa instytucja kultury - Centrum Rozwoju Przemysłów Kreatywnych, której zadaniem jest promocja i wsparcie dla szeroko pojętej kultury cyfrowej, przemysłów kreatywnych.

Więcej…